O BUŁGARII słów kilka

Reportaż naszej wolontariuszki Darii Howickiej, która była na wolontariacie w Varnie, Bułgarii :)

Wielkie Tarnowo

Żeby dojechać autobusem z Polski do Bułgarii potrzebujesz 30 godzin. W taki właśnie sposób znalazłam się w tym kraju po raz pierwszy. Gdzie? Wielkie Tarnowo - historyczna stolica Bułgarii. Miasto udekorowane rzeką Jantrą, która w zależności od pogody zmienia kolory. Wrażenia na szybko? Miasto psów i kotów (później zorientowałam się, że nie jest to cecha charakterystyczna miasta, a całego kraju). Wielkie Tarnowo, które zapamiętałam było przepiękne i niezbyt ciekawe jednocześnie. Dlaczego? Ponieważ z urokliwego miasteczka położonego na skałach w oka mgnieniu mogliśmy przenieść się do części okrytej szatą komunistycznej przeszłości. Tanie taksówki i język, do pewnego stopnia zrozumiały dla przeciętnego Polaka. Estetycznie przypominało Polskę kilkanaście lat temu. Niestety zachodnie wpływy pomału wkraczają do tego urokliwego miasta. Może dlatego, że tak wielu Brytyjczyków przyjeżdża tu spędzać swoją emeryturę.

Osobliwości

Swój marny na początku bułgarski ćwiczyłam na lokalnym bazarze, gdzie pewnego dnia zostałam obdarowana papryką, mają jej tutaj mnóstwo. Jedna Pani sprzedawała wyłącznie paprykę i skarpety. Były też fruwające serwetki, ale to już w klubie. Jest to jedna z najdziwniejszych rzeczy, o której się dowiedziałam podczas kilku pierwszych dni mojego pobytu w Bułgarii. A mianowicie zdumiewająca radość jakiej doświadczają młodzi bułgarzy w darciu i rozrzucaniu serwetek. Prawdopodobnie jest to zarezerwowane dla miejsc gdzie króluje chalga (nigdzie indziej nie udało mi się tego podglądnąć), a półnagie kobiety (czasem mężczyźni) tańczą na małych podwyższeniach. Tutaj uwaga dla tych, którzy się podśmiewują - my też mamy swoją chalge, jest nią disco polo.

Wewnętrzny spokój i bułgarska kuchnia

Jeżeli planujecie zamieszkać, albo po prostu żyć w Bułgarii przez jakiś czas, powinniście zaprzyjaźnić się ze swoim wewnętrznym spokojem. W tym kraju jest tyle rzeczy, na które można by się było złościć, że lepiej jest płynąć z prądem. Brakuje rozkładu jazdy autobusów? To siadaj i czekaj aż przyjedzie, a najlepiej ruszaj na piechotę. Pamiętam jak długo musiałam czekać na to, aby moje zajęcia na Uniwersytecie w końcu się rozpoczęły. Tylko, że nikt się tym nie przejmował oprócz mnie. Lepiej jest pójść i zjeść shopską salate. Kuchnia bułgarska jest cudowna. Każdy powinien skorzystać z tej okazji i rozpocząć jedzeniowy hedonizm. Kieliszek domashno vino i dobre towarzystwo sprawią, że Twój dzień na pewno będzie udany. A jeżeli przesadzisz z winem to podobno na kaca dobry jest ayran, jogurt zmieszany z wodą i szczyptą soli. Czego się wystrzegać? Zdecydowanie bozy, popularnego, lekko sfermentowanego napoju, który powstaje z pszenicy lub prosa. Jak dotąd była to najbardziej niesmaczna rzecz jakiej przyszło mi spróbować. Było nas więcej niż sześciu śmiałków przeciwko jednej małej buteleczce, a i tak polegliśmy.

Warna

Jeżeli chodzi o Warne, w której przyszło mi realizować wolontariat europejski, pierwszy raz odwiedziłam ją dwa lata temu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wróce tam w najbliższej przyszłości, aby odkryć jej zakamarki z zupełnie innej perspektywy. Ale to jest właśnie to, co w życiu przynosi taką radość - iznenada!

Pierwsze wrażenia? Najbrzydsza plaża jaką kiedykolwiek widziałam (na szczęście wrażenie to uległo zmianie przy kolejnych spotkaniach z warneńskim morzem). Sytuację uratowało pływanie w Morzu Czarnym po raz pierwszy oraz piękna katedra, druga co do wielkości w Bułgarii.

Oczywiście po roku spędzonym w tym mieście widzę je zupełnie inaczej niż podczas pierwszej wizyty. Jest to miejsce, w którym poznałam i zakochałam się w morzu. Miałam również okazję doświadczyć jego ukrytego piękna podczas wszystkich pór roku. Tak, jest tu gorąco latem i tak, zimą jest zimno. W momencie kiedy to piszę w Warnie pada śnieg. Nie róbcie takiego błędu co poniektórzy śmiałkowie, którzy zimą wybierają się tu bez kurtek zimowych.

Buzludza

Jednym z najciekawszych miejsc jakie odwiedziłam w Bułgarii była Buzludzha. Wstajemy przed 4 nad ranem (czego szczerze nie lubię), odbywamy spacer w ciemnościach na stację PKP, gdzie ani żywej duszy. bierzemy pociąg do Kazanłyku z przesiadką w Tulowie. W międzyczasie cieszymy oczy wschodem słońca na tle gór. Jakiś bułgarski studen pomaga nam kupić bilety, jest on pomocny do tego stopnia, że w mojej głowie pojawia się myśl, że musi mieć nas za zupełnie bezradną grupę obcokrajowców. Docieramy do Kazanłyku, wsiadamy do autobusu do pobliskiej wioski, a potem maszerujemy przez 12 km. Pogoda jest cudowna, coś pomiędzy wiosną i jesienią (to był koniec października). Oczywiście nie omijają nas mgliste poranne widoki, które w tamtym okresie budzą mnie każdego ranka w Wielkim Tarnowie (oczywiście oprócz psów szczekających w nocy, zawsze o tej samej porze). Kiedy przed oczami ukazują nam się pierwsze zarysy bardzo charakterystycznego budynku, nie mogę przestać się uśmiechać. Wystarczy przedostać się przez małą dziurę w ścianie, aby móc cieszyć się najlepszym placem zabaw na świecie. Gdzie naprawdę możesz ‘enjoy communism’!

Bułgarzy

No dobra, do tej pory nie napisałam jeszcze nic o samych bułgarach. Osobiście najbardziej urzeczona jestem tym jak bardzo są oni społecznymi ludźmi. Pamiętam jak kiedyś poszłam sama do restauracji żeby zjeść obiad (w akademiku nie mieliśmy kuchni). W pewnym momencie przysiadła się do mnie jakaś pani i zapytała czy to miejsce jest wolne. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić takiej sytuacji w Polsce. To samo dzieje się w pubach, gdzie ludzie cieszą się towarzystwem wszystkich. Czasami masz wrażenie, że jesteś raczej na domówce. Co więcej są to ludzi naprawdę w różnym wieku.

Oczywiście, na tym chciałabym się zatrzymać, ponieważ Bułgaria to trochę mój drugi dom, ale niestety nie mogę. Rzeczą, której dotąd chyba najbardziej nie lubię w Bułgarach, co może zabrzmieć dość dziwnie po tym co napisałam o ich otwartości, jest ich skoncentrowanie na sobie. Mogę wam to zaprezentować na podstawie bardzo prozaicznych rzeczy, aczkolwiek są to tylko niektóre z przykładów. Po pierwsze, nie wychodź na ulicę podczas deszczu. Jeżeli oczekujesz, że samochód zwolni tylko po to abyś mógł uniknąć kałużowego prysznica to jesteś w błędzie. Podobnie jest z czasem, często się zdarza, że czekasz na kogoś pół dnia, a on wcale się nie pojawia. Wszelkie naprawy i interesy naprawdę wymagają dużo cierpliwości.

Tak czy siak zdecydowanie jest to miejsce do odkrycia. Mogłabym opowiedzieć wam o jeszcze wielu rzeczach, ale chciałabym pozostawić trochę miejsce na wasze własne doświadczenia i przemyślenia. Mam nadzieje, że wielu z was skorzysta kiedyś z takiej okazji i wybierze się do Bułgarii na wolontariat europejski, bo to naprawdę świetna okazja do poznania innej kultury i zrobienia czegoś pożytecznego jednocześnie.

Życzę wam dobrego miesiąca marca, w pierwszym dniu którego Bułgarzy świętują dzień Baby Marty (Баба Марта), związany z ostatnim dniem zimy i przyjściem wiosny.

Pozdrawiam,

Daria.